ktoś mnie wczoraj zapytał o serducho. ktoś mnie wczoraj zapytał o pozytywne zmiany. i co mogłam powiedzieć? względny spokój. tak po prostu.
zbyt długo bolało mnie to, co się stało albo jak kto woli nie stało. zbyt długo miałam poczucie winy, którego nie powinnam mieć. powoli układam sobie swój mały nieogarnięty świat. bez skomplikowania. bez metafizyki. bez zastanawiania się nad pierdołami, nie widząc prawdziwych problemów.
dzisiaj ostatecznie zamknęłam rozdział pt.: "pomyłka". wreszcie wykasowałam wszystkie smsy. i te jesienne, które przyprawiały o szybsze bicie serca i te zimowe, które już tak bardzo bolały...
tak, pozostała blizna. ale straconego zaufania już nigdy nie uda się odbudować. nie ma 'kiedyś'. i już nigdy nie będzie. i dawno nie byłam czegoś tak bardzo pewna.

jestem silna? wcale nie. jestem słaba, ale nie zamierzam pokazywać swoich słabości. nie, bo nie i już.
Name:


Komentarze: