|
chciałam być kochaną wnuczką. wybrałam najładniejszego kwitnącego kwiatuszka, jaki był w kwiaciarni. pojechałam do babuni. nie żebym o imieninach zapomniała. po prostu, jak zwykle brakło czasu na wszystko... heh co dostałam w zamian? cukierka na osłodę. i wykład o życiu. nie, nie narzekam. miło posłuchać fajnych historyjek pt.: "Dawniej, to...". ale naprawdę mam serdecznie dość wysłuchiwania 'dobrych rad' odnośnie potencjalnego męża. - kochanie, wiesz, że ja chcę dla ciebie jak najlepiej - tak, wiem babciu -ale spójrz na panią X., wybierała, przebierała i chciała bóg wie kogo. i co? została sama i teraz nie ma jej nawet kto szklanki wody podać. pamiętaj, że obiad gotuje się przed południem... - no to ja jeszcze mam sporo czasu do tego południa :-) - ale nie ma na co czekać (...) popołudniu, to będzie już tylko musztarda po obiedzie - /brakło mi słów/ nie będzie tak źle babciu... - oczywiście, że nie będzie. ale chciałabym doczekać twojego wesela. - /dobra mina do złej gry. po raz drugi brakło mi słów/ spokojnie babciu, nasza rodzina jest długowieczna... :-) szybkie pożegnanie. wyszłam /a może raczej uciekłam/ stamtąd. musiałam. chciałam. po prostu musiałam. pointa. ludzie, skupcie się przez chwilę. przestańcie mnie raczyć 'dobrymi radami'. przyjmijcie do wiadomości, że jestem sama. bycie singlem samo w sobie oznacza, że NIE MAM CHŁOPAKA - w takiej sytuacji - TRUDNO MYŚLEĆ O MĘŻU! dziękuję za uwagę Name: Komentarze: |