|
niesamowity weekend. masa ludzi, śmiechu do łez, fochów, przeprosin, podziękowań, zaskoczeń, życzeń i całusów :) bardzo tego potrzebowałam. bardzo bardzo bardzo ------------------------------------------------------------- ...opętani samotnością, myślą swą szukają szczęścia... czasami budzę się rano i myślę, że czas ucieka, a u mnie nic się nie zmienia. tik-tak, tik-tak... trwam sobie w dziwnym bezruchu. ani ruszyć ręką, ani nogą. od czasu do czasu mrugnę powieką, puszczę oczko i na tyle mnie stać. stoję i czekam. tylko na co? na kogo? a co będzie, jak 'ktoś' nie przyjdzie? przestoję to życie...? -------------------------------------------------------------- 5 days. new stage in my life. czy na pewno? jeśli nie zdecyduję się na magisterkę, to pewnie tak. a jeśli tak? niewiele się zmieni. kolejne weekendy w stolicy, której tak nie cierpię, bo czuję się w niej zbyt zagubiona. kolejne tygodnie przygotowań do zaliczeń, kolokwiów i egzaminów. tylko po co mi ten cholerny mgr? i tak to nic nie zmieni. mój kierunek ma się do pracy tyle, co piernik do wiatraka. a przecież teraz nie mogę wybrać już nic humanistycznego... no to sobie pofilozofowałam... skończyła się kawa. wracam do pracy... heh Name: Komentarze: |