stałam w tłumie grzeszników. grzeszników, którzy na ostatnią chwilę zostawili sobie spowiedź z większych grzechów i całkiem malutkich grzeszków.

dostałam rozgrzeszenie...

właściwie bez umoralniania. i ku mojemu zaskoczeniu z wyrozumiałym wyjaśnieniem. nie wiem czy siedzący za drewnianą kratą słuchacz zrozumiał, co do niego mówiłam. sprawiał wrażenie, że tak. z jego słów wynikało, że tak. ale, co tak naprawdę ksiądz może wiedzieć o zawiłych relacjach damsko - męskich? tyle, że miłość, to uczucie nie zawsze tak proste i wspaniałe, jak w amerykańskim filmie? tyle, to ja sama wiem... a może po prostu jemu też było wszystko jedno. może po prostu on sam też był już tym wszystkim zmęczony...

prawdziwie radosnych i spokojnych Świąt...
Name:


Komentarze: