dzisiaj wszystko jest bliżej

jeszcze tylko dwa tygodnie. a ja załatwiłam sobie cudowną przepustkę na wolną, wyspaną sobotę. przepraszam, że musiałam nieco naciągnąć rzeczywistość, ale a. jest prawie, jak siostra, której nie mam, więc kłamstwo uznam tylko za maleńką koloryzację dla dobra wspólnego. egzamin totalnie bezstresowy i totalnie przegadany. dawno tak się nie ucieszyłam z faktu, że jestem potrzepaną gadułą. i strasznie miło usłyszeć, że ktoś życzy dużo szczęścia, bo 'w pani jest taka otwartość, taka radość życia'...

swoją drogą, ciekawe czy ta 'otwartość' na najbliższe dwa tygodnie mi zostanie. tym razem nie będziemy gadać o mojej pracy, moim mieście i perspektywach wydawniczych, więc już tak łatwo nie będzie...
nie. nie przejmuję się. wręcz przeciwnie. niemniej jednak niedoinformowanie (podobno tylko jednostronne!) powoli zaczyna mnie irytować. kiedy spontan, to spontan. ale czasem mile widziany byłby również konkret. a może wbrew pozorom, po prostu wcale nie jestem jedyną osobą, dla której ta cała sytuacja nie jest bezstresowa? przecież ja też nie okazuję tego wprost...
Name:


Komentarze: