|
poprawiny poprawin :-) a przynajmniej tak to nazwijmy. po raz trzeci obejrzałam płytkę z wesela. chyba niektóre fragmenty znam już na pamięć... i już mi zapowiedziano, że jutro /a właściwie to już dzisiaj/ projekcja nr 4... ma-sa-kra. ale nie powiem, całkiem milusia. zwłaszcza, że w najlepszym towarzystwie, na dodatek okraszona znieczulającą dawką alkoholu :] tak, to ja mogę oglądać, co tylko chcecie, z kimkolwiek chcecie, gdziekolwiek chcecie, ile razy chcecie :-) wieczór zakończył się na oglądaniu opolowych debiutów. zgodnie stwierdziliśmy, że najlepsi byli... panowie mimowie, którzy nie śpiewając absolutnie nic a nic, zrobili prawdziwą furorę. swoją drogą, ten kto wymyślił tą choreografię, chyba nie do końca ma wszystko dobrze w główce poukładane... ale może to tylko my się nie znamy :-] i na koniec pytanie za sto punktów: a można wysłać smsa na panów mimów...? :P nie ma to jak chora koleżanka, która podobno już nie 'prądkuje' :) najpierw marudzi, żeby przyjść, bo umiera z nudów, a jak się już człowiek pofatyguje i nawet ściągnie ekipę wspomagającą, to jeszcze raczy marudzić... i to o co? że za dużo człowiek gada! nie rozumiem, nie pojmuję. widocznie to ta domowa cisza tak niekorzystnie wpływa... powiedzmy, że tym razem mogę wybaczyć :P aha. i chowanie prawka pod stertę biurkowych papierzysków, pod które nota bene zaglądam tylko jak muszę /czyt. same spadają z biurka/, to wcale nieśmieszny żarcik... P.S. jestem zawiedziona ostatnim meczem, który podobnie jak poprzedni ku własnemu zaskoczeniu obejrzałam w całości. boruc gwiazdą wieczoru. a za co był ten karny?! eh szkoda, że chłopcy właściwie jadą do domu, bo chociaż totalnie spaprali pierwsze pół godziny, gra była naprawdę ładna... Name: Komentarze: |