|
czasami jedno słowo pociąga za sobą lawinę zdań. lawinę, która płynie i nic nie jest w stanie jej zatrzymać. tylko ja nie zawsze mam ochotę mówić. i coraz częściej nie mam ochoty słuchać. boję się polemiki? nie. wręcz przeciwnie. zawsze ją uwielbiałam. tylko czasem brakuje mi na to wszystko sił. po prostu. człowiek, to niezwykła istota. uwielbiam siedzieć sobie przy stoliku, w pociągu, na ławce w parku i... obserwować ludzi. ukradkiem. tak, żeby nie wyczuli mojej obecności. nie chcę podsłuchiwać. tylko obserwuję. matkę, która przytula swoje zapłakane dziecko, chłopaka, który czule otacza ramieniem idącą obok niego dziewczynę, staruszka ukrywającego się przed światem za rozłożoną gazetą. gesty tak mało znaczące, a mówiące tak wiele. zawsze wiedziałam, że gestem można powiedzieć znacznie więcej, niż słowem. słowa są puste. i same w sobie, tak naprawdę nic nie znaczą. a gesty? gesty tak. wierzę w nie. dlaczego? bo większość z nich jest niezależna od nas. a skoro niezależna - to tak bardzo prawdziwa... wiem, że gesty można wyćwiczyć. wiem... cholerne wyrachowanie. dlatego tak uwielbiam dzieci. one są tak bardzo prawdziwe. tak bardzo kochane. tak bardzo ufne. mówią dokładnie to, co myślą. spontanicznie. bez zastanawiania się nad tym, co wypada, a co nie. kiedy chcą się rozpłakać, robią to. kiedy chcą się przytulić, natychmiast czujesz to cudowne ciepło. czasami znów chciałabym być dzieckiem... Name: Komentarze: |