|
no i się rozpadało... długi weekend, który tak miło się zaczął, tak jakoś bezwyrazowo się kończy. miałam tyyyyle planów. miałam. w czasie przeszłym niedokonanym. sama w domu. lipna pogoda. nic mi się nie chce. telewizja wysiadła. po raz tysięczny słucham tych samych kawałków z playlisty ułożonej kilka tygodni temu. ale jest dobrze. zwyczajnie dobrze. znalazłam buciki. na allegro. robi się ze mnie prawdziwe dziecko neo... ale fakt faktem, buciki są śliczne. dokładnie takie, jakich poszukiwałam. więc nad czym się zastanawiam? bo jak zwykle dylematy. a jak będą za małe? albo za duże? nie chce mi się po raz kolejny biegać po mieście, bo dobrze wiem, że i tak nic nie znajdę. a tam. kto nie ryzykuje, ten nie ma. decyzja podjęta. kupić. najwyżej będę się bawić w zamianę numerków. /oby nie.../ :-) no tak. ja tu się na butki zdecydować nie mogę, a co niektórzy obrączki wybierają... wreszcie. bo już czas był najwyższy :-) strasznie fajne uczucie tak cieszyć się czyimś szczęściem :-) i serio zastanawiam się czy chociaż na chwilę przez najbliższy rok przestaniemy żyć tym wielkim wydarzeniem. oj, chyba będzie ciężko... :-) Name: Komentarze: |