wyższość...?
01.07.2008 :: 16:48
Komentuj (0)fajnie, że tylko ja jestem ta nieogarnięta, ta, która nie potrafi słuchać, ta, która robi to, co jej się podoba. fajnie, że Ty nie masz w d... tego, co do Ciebie mówię. tylko ja. reszta jest ok. miło k... wrrr
chciałeś mi pokazać swoją wyższość?
fakt. jesteś wyższy. fizycznie.
nic poza tym...
(nie)racjonalnie
02.07.2008 :: 23:40
Komentuj (0)po co on to robi...?niech mi ktoś poda chociaż jeden racjonalny powód.
jeden jedyny. bo ja jakoś nie widzę.
tak samo jak nie wierzę, że to tylko moja chora wyobraźnia...
NIE boję się (?)
04.07.2008 :: 11:54
Komentuj (0)kawusia, bułeczka z toffi, gazetka, radyjko
żyć, nie umierać... :-)
wcale się nie boję. wcale a wcale...
łaaaaaa!!! to już jutro!
12 godzin przed obroną
04.07.2008 :: 21:40
Komentuj (0)koniec. (no) stress, (no) stress
co ma być, to będzie... uh
pani inżynier
05.07.2008 :: 17:30
Komentuj (0)już po wszystkim :-)
cztery lata minęły jak błyskawica. a ostatni, najważniejszy egzamin był najłatwiejszym ze wszystkim. cudowna atmosfera. właściwie prawie bezstresowo. prawie... :)
jak strasznie miło usłyszeć tyle ciepłych słów. pięć z wyróżnieniem... jej, nigdy bym się nie spodziewała... :-) powinnam kolejny raz podziękować za ten upierdliwy dar gadatliwości... :]
oficjalne oblewanie :]
06.07.2008 :: 12:30
Komentuj (0)cudowny wieczór. nie ma to jak świętować nawet najmniejszy sukcesik w gronie najlepszych przyjaciół :-) wtedy nic i nikt nie jest w stanie zepsuć Ci humoru i zmazać z buźki uśmiech szeroki od ucha do ucha :] no dobra, wkurzyła mnie. wredna małpa. co chciała tym uzyskać?! nie wiem. nie chcę wiedzieć. wrrr! dobrze, że ktoś był na tyle blisko, żeby przypominać o nie zniżaniu się do poziomu co niektórych innych... no!
ostateczne starcie
07.07.2008 :: 21:00
Komentuj (0)cichej wojny z m. głośny finał
jaki on biedny, że wytrzymywał ze mną kilka ostatnich miesięcy... oj, oj, oj normalnie zamknę się w sobie i zacznę łkać w podusię. i jaki łaskawy, że czekał z opier... aż się obronię, żeby mi głowy nie zaprzątać innymi sprawami... ach, dziękuję Ci bardzo... tak, prawdziwa ze mnie gówniara, która na niczym się nie zna /oprócz krzyczenia, wprowadzania terroru i strzelania fochów/, wszystko ma w d... i nikogo nie szanuje. aaa zapomniałam - i zawsze musi mieć ostatnie zdanie. nawet, jeśli zupełnie nie ma racji. miło...
na razie cisza. ale chyba najwyższy czas zacząć szukać innej pracy...
jak ja lubię takie popołudnia :)
10.07.2008 :: 20:11
Komentuj (0)wizyta w klasztorze...
nie, nie, ja się nie nadaję. od razu by mnie wyrzucili. albo nie daj boże zamknęli w takim z klauzulą niemówienia. a to byłaby największa katorga na jaką kiedykolwiek ktokolwiek mógłby mnie skazać... :-) wbrew pozorom nie podrywałam też kleryków. u nas sami starsi, poważni księża. czasem po prostu trzeba iść tam gdzie trzeba, temat ogranąć i tyle :)
wprosiłyśmy się na obiad... który po części same ugotowałyśmy :-) spartańskie warunki goszczenia się u koleżanki a. należały do najprzyjemniejszych od ostatnich kilku dni. pyszne jedzonko /nawet bez tej bułki tartej do kotletów i koperku do młodych ziemniaczków i cebuli, której nienawidzę w surówce/ :-) na dodatek lodowy deserek... uh czuję się maskarycznie pełna. ale jednocześnie masakrycznie szczęśliwa. dawno tak mnie nie bolały mięśnie buźki od śmiechu :-) i nieważne, że 95% rozmów sprowadzało się do sexu :-) bywa...po wcześniejszej klasztornej wizycie, nawet niespecjalne czuję się zgorszona... hihi
kurde, nowy/stary praktykant jest ciachem. wolnym ciachem. jej...
wszystko za późno. jak zwykle, ja to się muszę skapnąć ostatnia... heh
nadrabiam zaległości
17.07.2008 :: 23:30
Komentuj (0)oj, działo się.
rewelacyjny weekend. i nawet nie narzekam, że musiałam pracować. najlepsze towarzystwo rekompensuje wszystkie straty... :-)
-----------------------------------------------------------------------------------
kolejny skład zakończony w doskonałym tempie. w osłabionym składzie. napracowałam się. naprawdę. i jestem z siebie dumna. a co raz nie zawsze.
i ku mojemu zdziwieniu m. jest zajebiście miły. chory czy jak...?
-----------------------------------------------------------------------------------
czas płynie, a ja utknęłam w korku nijakości. czasem samotność jest przytłaczająca. pogawędki z obcymi ludźmi przez gadu to zdecydowanie za mało. chyba się starzeję, bo zaczynam odczuwać potrzeby bliższego kontaktu z ludźmi...
chociaż z drugiej strony, moja samowystarczalność najwyraźniej znów wraca do formy. pointa dzisiejszego powrotu do domu:
- wierz mi, że chętnie zmieniłabym tą robotę, ale przynajmniej jestem w stanie się utrzymać. już nie wrócę do rodziców. nie ma takiej opcji. od października znów na studia. jeszcze tylko autko. i będzie pełnia szczęścia. może w przyszłym roku...
D.: no i jeszcze mąż...
- mąż spadł w mojej hierarchii wartości na sam dół...
D.: eee, mąż się przydaje
- może. ale w tej chwili to najmniej ważny element mojej układanki...
/a teraz mi się przypomniało, że po obronie miałam mieć nowy cel, wreszcie bardziej prywatny - oficjalny facet na wesele D. hm... trzeba będzie coś zweryfikować. na spokojnie, jeszcze cały rok.../
może nad morze...
23.07.2008 :: 14:42
Komentuj (0)aż boję się zapeszyć...
jedyne o czym teraz myślę, to fakt, że jeszcze tylko 7 dni, 7 dłuuuuugich dni i wybywam na upragniony dwutygodniowy urlop... już nie mogę się odczekać. bo tak się złożyło, że poprzednie wolne tygodnie musiałam spożytkować na ważniejsze celem na chwilę ówczesną szkolne praco-projektowanie. wreszcie...
i jeszcze perspektywa morza. w najlepszym towarzystwie... :-) ach
praca magisterska... hm kusząca propozycja, chociaż nie wiem czy dam radę. ale jakby wpadła jakaś dodatkowa kasa, to wcale bym się nie pogniewała... trzeba to naprawdę dobrze przemyśleć...
jeżozwierz
25.07.2008 :: 15:42
Komentuj (0)z cyklu nudy w pracy, czyli babskie pogaduchy:
k.: kiedyś wpadł nam do domu wróbel. przez komin wleciał do okapu i musieliśmy go zdejmować, żeby go uwolnić...
a.: a ja miałam kiedyś sikorkę pod podłogą... :-)
k.: a ja mam jeża!
a.: ja też kiedyś miałam jeża... /pokazując na swoje gładziutkie nóżki/
k.: i co z nim zrobiłaś?!
a.: przerobiłam na łasiczkę... :D
imieniny
28.07.2008 :: 13:19
Komentuj (0)myślałam, że generalnie imieniny obchodzi się tylko jednego dnia. okazuje się jednak, że żyłam w błędzie :-) w tym roku swoje imieniny obchodziłam przez trzy dni. i niemałą niespodzianką był dla mnie fakt, że więcej osób złożyło mi życzenia dzień "po", niż "w" dniu. a już nie wspomnę, że ostatnie maile z ciepłymi słowami odebrałam dzisiaj...
straszzzzznie miłe, że tyle osób pamiętało... :-)
urlop!!!
29.07.2008 :: 15:43
Komentuj (0)koniec pracy na dziś
i na całe najbliższe dwa tygodnie !!! jupi :]
wypoczywam, odpoczywam czyt. lenię się totalnie, maksymalnie i po całości. no stress, no stress :] jeszcze tydzień i drogie MORZE - przybywamy! :]