KSIEGA

ARCHIWUM

2008
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty



Blog.pl

design by gingery


przesilenie...?


01.04.2008 :: 18:01 Komentuj (1)
nie wiem, co się dzieje. nie wiem czy chcę wiedzieć.
tylko pytanie czy to ja się znów zgubiłam, czy to ktoś się zgubił.

...czas poplątał kroki...

jest mi już z tego powodu coraz bardziej wszystko jedno...

ale mimo wszystko mam nadzieję, że to tylko chwilowe, wiosenne przesilenie tak niekorzystnie działa. uh


plenerowo


02.04.2008 :: 18:30 Komentuj (0)
czyli tzw. nic-nie-robienie :)

stwierdzam oficjalnie, że żaden aniołek charliego :P normalny nie jest. a taki, który podróżuje przez pół miasta, żeby zrobić kilka fotek na w połowie rozładowanej baterii już zwłaszcza...

ale i tak było great... :)

aha. maleńka uwaga. podryw na text "to na jakim portalu będzie można te fotki zobaczyć" jest do bani... :-)


[*]


02.04.2008 :: 21:30 Komentuj (0)
...szukałem Was,
a teraz Wy przyszliście do mnie...


project


03.04.2008 :: 15:47 Komentuj (0)
jestem genialna :]

zeszło pół dnia, ale projekt na sobotę skończony właściwie już w czwartek :)
chyba pierwszy raz mi sie to zdarzyło. jak miło...


nie, to nie ja...


04.04.2008 :: 11:53 Komentuj (0)
ale się zamieszania narobiło

jedno małe zdjątko, a tu od razu proszę -
ładność, kobiecość, sexowność...
prawie jak vamp... no tak. zaznaczam -
prawie robi WIELKĄ różnicę...

wow. normalnie szok...



rozmowy nocą


06.04.2008 :: 23:32 Komentuj (0)
lepiej grzeszyć i żałować,
niż żałować, że się nie zgrzeszyło

tylko skąd mam wiedzieć, kiedy i dla kogo warto zaryzykować...?

strasznie zmęczona. strasznie rozespana popołudniową, nieplanowaną drzemką fotelową.
słodka...? nie. słodka, to może być herbata... heh

złapałam się na tym, że nie wiem, co się dzieje u najbliższych mi ludzi. to straszne, ale zupełnie nie czuję wewnętrznej potrzeby funkcjonowania w wąsko pojętym życiu rodzinnym. czy to kolejna oznaka wysoko rozwiniętej formy życiowej samotności...? uh


prześladowanie...?


07.04.2008 :: 13:49 Komentuj (0)
po wyciecze dookoła świata po znienawidzonych gminach, siedzę przed kompem, popijam kawusię i zajadam serową babeczkę... :-) lubiem...

życie jest niesamowicie nieobliczalne
dziecko? no dziecko :-) kurcze, nawet nie myślałam, że ludzie w sumie tak odlegli, w pewnych momentach mogą wydawać sie tak strasznie bliscy. i tak naprawdę cieszysz się ich szczęściem zupełnie, jakby to było twoje szczęście... :]

natłok ślubów, zaręczyn i dzieci
chyba naprawdę zaczyna mnie to prześladować...


pytankowo...


07.04.2008 :: 21:25 Komentuj (1)
24 lata - to dopiero po dwudziestce czy już przed trzydziestką...?

A.: przed trzydziestką.
ja: no coś Ty?! jasne, że po dwudziestce. przed trzydziestką, to by było powiedzmy 25 i dzień :P
w końcu się zaokrągla, tak :)

A.: mówię Ci, że przed trzydziestką!
ja: absolutnie!
D.: matko, jaka się poczułam stara...

uwielbiam rozwiązywać w pracy życiowe dylematy... :-)


dojrzewający pomidor


08.04.2008 :: 13:20 Komentuj (0)
cytat dnia:
A.: będę miała słodkie dziecko :-)
ja: kiedy...?
A.: jak do tego dojrzeję :-)
ja.: a kiedy dojrzejesz...?
A.: nie wiem. na razie dojrzewam do małżeństwa. mam jeszcze całe... półtora miesiąca :D będę jak pomidorek na krzaczku. w końcu będzie można mnie zerwać :P
ja: właśnie średnio będzie Cię można już zerwać...
A.: nie zarwać, tylko zerwać...!


co się robi w pracy...?


09.04.2008 :: 10:28 Komentuj (0)
szefa nie ma, więc zdecydowanie nie pracuje... :)

pije kawę i ogląda cudze wesele.
komentuje kiecki, fryzury i figury.
aha. i płacze, że to było jakieś... 10 kilogramów temu :-)

moje koleżanki są genialne... :)


pouczona...


10.04.2008 :: 11:21 Komentuj (0)
ludzie to potrafią popsuć komuś dzień!
dziękuję za pouczenie. tylko ciekawe kto, kogo naprawdę pouczył...

wielka pani dyrektor! chce się pani lansować w mediach? proszę bardzo, prześlemy cennik artykułów sponsorowanych!
chce pani wojny? będzie wojna.
i nie będzie milusio...


senne smuteczki


10.04.2008 :: 22:54 Komentuj (0)
czuję się strasznie zmęczona. masakrycznie.
i jakoś mi smutno.
nie wiem czemu. chyba tak zupełnie bez powodu.

heh... powoli dociera do mnie myśl, że muszę się rozstać z moim ukochanym autkiem. właściwie ukochanym, ale niestety nie moim. buuuu :(

zapomniałam kupić soku. nie chce mi się czekać, aż herbata wystygnie. może to przespać? tak, zdecydowanie czas przytulić się do podusi. przeczytam jeszcze dwie strony książki, która ostatnio mi nie idzie i usnę między jednym wersem a drugim, gubiąc się w maleńkich czarnych literkach...

dobranoc


ekofilozofia


13.04.2008 :: 21:45 Komentuj (0)
kolejne zajęcia z genialnym dr Mirosławem :) konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni, co wspólnego ma ekofilozofia z tematami rodem z zajęć 'przygotowanie do życia w rodzinie'... :) w każdym razie wszystkim się podobało, więc po raz drugi uwieczniam :)

zakochanie trwa najdłużej rok. miłość przez lata.
kocha się za ciało. miłuje - za duszę...

KOBIETY:
- są wrażliwsze na dźwięki. drażni je kapiący w kuchni kran
- nigdy się nie jąkają
- mają lepszą pamięć wzrokową
- są bardziej odporne na długotrwałe cierpienie
- mają wrażliwsze nosy. potrafią wyczuć i uznają za pociągający męski zapach piżma :-)
- pamiętają więcej informacji przypadkowych i niepotrzebnych :]
- są bardziej wrażliwe na gorzki smak
- myślą obrazami. często to artystki... :-)

MĘŻCZYŹNI:
- mają lepiej rozwinięty zmysł przestrzenny
- lepiej odróżniają smak słony
- wolniej reagują na ból
- na ogół mają większe uzdolnienia matematyczne
- lepiej i częściej postrzegają świat "w jasnym świetle"
- myślą pojęciami. filozofowie, to wyłącznie mężczyźni...

28% mężczyzn wysoko ceni urodę kobiet
tylko 7% kobiet wysoko ceni urodę mężczyzn

na zakończenie najlepsze: jak dociec czy mężczyzna ma duży temperament seksualny?
im mężczyzna ma 4 palec ręki dłuższy względem palca 2, tym większy u niego temperament seksualny :P


bezsilność...


14.04.2008 :: 20:12 Komentuj (1)
szok.
nie mogę uwierzyć.
po prostu nie nie mogę uwierzyć...

chciałabym pomóc, chciałabym coś zrobić. i nie mogę. nie mam magicznej różdżki, która wszystko naprawi, wszystko poukłada. niestety...
chciałabym zrozumieć. i chyba nie jestem w stanie. mój mały nieogarnięty świat nie może przyjąć do wiadomości pewnych rzeczy. nie. nawet nie nie może. on nie chce...

cholerne poczucie bezsilnej bezradności....


zapachniało wiosną


15.04.2008 :: 11:32 Komentuj (0)
spring is in the air...

pierwszy raz w tym roku poczułam intensywny zapach wiosny
takiej prawdziwej. cudownej. kwiatowej.

i wtedy przyszedł maj...
czekam na ten maj. i na bzy. i na...
właśnie. czy wreszcie naprawdę czekam...?

jeszcze tylko 500 textów i jestem na urlopie... heh


urlopowo


17.04.2008 :: 17:05 Komentuj (0)
siedzę w domu i... generalnie nic nie robię
a miałam tyle planów. tyyyyyyyle... uh

praca inżynierska czeka, a mnie na sam widok porozkładanych książek po prostu odrzuca. tak, przyznaję się, robię wszystko, żeby tylko nie robić tego, co robić powinnam... :(

chciałam się przynajmniej wyspać. nie mogłam usnąć. śniły mi się głupoty. nie wiem jakie, nie pamiętam. wiem, że to były głupoty. stuprocentowo...


kołek...


17.04.2008 :: 22:02 Komentuj (0)
drugi dzień z rzędu. a im więcej o tym myślę, tym mam większe wątpliwości.
tak wiem, to nic wielkiego. tak wiem - kto nie ryzykuje, ten nie ma. tak wiem - nie zapytam, nie będę wiedziała. ale to chyba po prostu jest tak, że zadając pytanie, nikt nie chce usłyszeć 'nie'...
z drugiej strony, a co jeśli usłyszę 'tak'...?

czasami naprawdę czuję się zupełnie jak dziecko. chciałabym, żeby ktoś wziął mnie za rączkę, zaprowadził do piaskownicy, podał zabawki i dał święty spokój. tylko, że w takim odizolowanym świecie nawet nie zdążę zauważyć, kiedy prawdziwe życie przemknie obok... heh

boję się? nie. to nie jest strach.
to wysoko rozwinięta forma ostrożności.


pisać, pisać, pisać!


18.04.2008 :: 12:45 Komentuj (0)
świetnie...
tylko, po co, skoro nic z tego co piszę,
totalnie do mnie nie dociera!
po cholerę była mi ta ochrona?! trzeba było iść na psychologię, socjologię, pedagogikę... może tam mają normalniejsze, przyjemniejsze tematy niż gospodarka komunalna buuuu :(

dopiero rozdział i kawałeczek do przodu, a ja już nie mogę patrzeć na porozkładane wszędzie książki! nie zdążę...! mam za mało materiałów...! panikuję...! łaaaaaa!!!!!

włączyłam sobie grammatika i stwierdziłam, że nadal nie mogę go słuchać. i chyba już nie będę mogła. z otchłani przepastnego, nijak nie poukładanego katalogu "moja muzyka" przypadkiem wygrzebałam za to diamond bitch. i chociaż mówią, że beznadziejne i kiczowate, to sobie posłucham. a co! tu mam przynajmniej miłe skojarzenia. miłe, jak miłe, śmiechowe chociaż...


bo my kochamy śpiewać...?!


19.04.2008 :: 22:24 Komentuj (1)
matko kochana... tośmy dali czadu...

śpiewać publicznie? tak, żeby ludzie słyszeli? no nie, absolutnie, zdecydowanie i stanowczo nie. akurat... :] i sama nie mogę w to uwierzyć, że było tak EXTRA!

mam wewnętrznego moralnego kaca /ze zwykłego zdążyłam się już jakoś wyleczyć/
stwierdzam - człowiek po spożyciu nadmiernej ilości procentowego znieczulacza, zaczyna gadać głupoty. i chyba tyle...


oszustka...


20.04.2008 :: 22:32 Komentuj (2)
wyszło na to, że oszukuję samą siebie...
pytanie: po co?

człowiek myśli, zastanawia się, analizuje pięć tysięcy razy. a jak przychodzi, co do czego i tak robi zupełnie inaczej niż sobie wcześniej zaplanował. debilizm czy tylko chwilowe zaćmienie...?

już myślałam, że ten głupi, szczeniacki rozdział jest zamknięty. a tu proszę. najwyraźniej niektórzy uwielbiają działać mi na nerwy. bo trudno to nazwać miłym 'przypominaniem się'... powtórzę pytanie za sto punktów - po co? mniejsza z tym. zero reakcji - czas, żeby role się odwróciły - teraz ja przestanę oceniać i ja będę narratorem. a wy grajcie sobie swoje chore przedstawienie. i odwalcie się od mojej sztuki. ona jest tylko moja!

praca stoi w miejscu. i postoi co najmniej do jutra.

jestem zmęczona.
i tak strasznie boli mnie ręka... :(


świat na pomarańczowo


21.04.2008 :: 21:23 Komentuj (1)
nie śpię. tak po prostu.
a jak już zasnę, to ciągle śnią mi się głupoty.
nadal nic nie postanowiłam. i chyba to też mnie męczy.

jestem z siebie dumna. drugi rozdział do przodu.
w nagrodę sama sobie kupiłam lizaka. nawet dwa. podobno system motywacyjny pozytywnie wpływa na dalszą pracę :-) zobaczymy...

odkrywam uroki photoshopa. i doskonale się przy tym bawię. tak, tak, miałam pisać. i piszę przecież. ale każdy potrzebuje chwili wytchnienia, prawda...?

a teraz zajadam pomarańczę. i optymistycznie patrząc w przyszłość stwierdzam, że jak nie wezmę się za siebie, to naprawdę zostanę tą zgorzkniałą, starą babą. kiedyś. mam nadzieję, że dużo później kiedyś... ]:-]


nutelkowo


22.04.2008 :: 22:06 Komentuj (0)
poza tym, że totalnie nic nie zrobiłam, to straaaaaasznie miłe popołudnie, przeciągnięte na wieczór było :-)

po dzisiejszych rewelacjach nabawiłam się strasznego moralniaka... no ale czasem widocznie tak musi być heh powolutku mi przechodzi. bardzo powolutku...

to strasznie miłe, że co niektórzy się martwią. może inaczej. nie martwią, ale się interesują. miło, chociaż ja nadal nic nie zrobiłam. a czas ucieka... z tego powodu dokończyłam nutelkę. i czuję się strasznie, bo dziewczyny biorą się za odchudzanie, a ja obżeram się czekoladą... eh


wrrrr...


23.04.2008 :: 00:03 Komentuj (0)
zła sama na siebie.
przecież nie mam się czego bać.

ale znowu zwątpiłam...

cholera!


na półmetku...


23.04.2008 :: 15:28 Komentuj (0)
haha jestem genialna! :P
od wczorajszo - dzisiejszej nocy i kawałka przedpołudnia śmignęłam trzeci rozdział. teraz jestem pewna, że ze wszystkim na spokojnie zdążę. a to już połowa sukcesu...
urlop wykorzystany na maxa :-) i tylko strasznie mi się smutno robi, jak sobie przypomnę, że jutro muszę wstać o godzinie, która zapomniałam, że w ogóle istnieje i wrócić do szarej codzienności...

ale nad tym będę ubolewać jutro :)
dzisiaj wykorzystuję ostatnie chwile słonecznej wolności :-)

I wish I could fly now...


koniec rumakowania...


24.04.2008 :: 12:49 Komentuj (0)
koniec urlopu, koniec rumakowania...
powrót do szarej codzienności jest straszny. ludziom po urlopie stanowczo powinno zakazać się wszelkiej pracy... :-)

piękny dzień. uwielbiam takie słoneczne popołudnia. nic, że muszę siedzieć w zamkniętym pomieszczeniu. niedługo wybije magiczna godzina i będziemy mogły cieszyć się wiosennymi promykami słońca.

dobra. może chociaż poudaję, że pracuję...
< chwilka zastanowienia >
nie. dzisiaj legalnie będę się opier... :-)


głupia wojna


25.04.2008 :: 12:47 Komentuj (0)
chyba ktoś ma dzisiaj bad day.
i to nie jestem ja...

czasami nienawidzę swojej pracy


odwaga? a co to?


25.04.2008 :: 19:17 Komentuj (1)
życie jest śmieszne.

jak już się człowiek zdobędzie na odwagę i będzie chciał powiedzieć, co mu leży na sercu, to zawsze mu coś przeszkodzi. szkoda tylko, że czasem "czymś" jest ktoś, komu naprawdę chce się powiedzieć coś ważnego.

tak, pewna pani miała rację. jestem cykorem. 

czas ucieka. pytanie czy jeszcze zdobędę się na kolejne
"dzień dobry :) mogę chwilkę poprzeszkadzać?"...


zero smaku


26.04.2008 :: 22:46 Komentuj (0)
potrzebowałam odrobiny znieczulacza. głupi pomysł.
zapomniałam, jak strasznie nie lubię pić piwa w samotności.
otwarta puszka pozostała prawie pełna.
zero smaku.

wkurzają mnie te śmieszne postaci w telewizorku.
ludzie dla kasy zrobią wszystko. gwiazdy tańczą, jeżdżą, śpiewają... tylko, co to za "gwiazdy"?! nie widzę ani jednej przez tzw. duże "G". a nawisem, to ciekawe kiedy któraś prywatna stacja wyemituje po 22 program, jak "gwiazdki" spędzają upojne noce... heh głupota ludzka nie zna granic. a prawda niestety jest taka, że bzdurnych programów by nie było, gdyby ludzie po prostu ich nie oglądali...

biorę się do pracy, bo kolejnego spięcia z szefem nie przeżyje albo on, albo ja. on ma większą władzę, więc odpowiedź jest prosta...


poranne pogaduchy


28.04.2008 :: 09:03 Komentuj (0)
opis <total fatality error>

ja: co tam zepsułaś...?
D.: ja jestem zepsuta...
ja: hm... próchnice masz? :P
D.: mózg mam zepsuty...
ja: nie wiedziałam, że Czesiową jesteś :P
D.: prawie jak...
ja: pani Goździkowa, na pomoc!
mojej przyjaciółce popękała głowa!!!
D.: nie głowa, tylko mózg... myślę dziś wspak...
ja: czyli normalnie... :D

to chyba idę popracować... :)
have a nice day :]


bez_nadziei


29.04.2008 :: 09:50 Komentuj (0)
tak się nagle zachmurzyło...

popsuła się pogoda :( beznadziejnie
mój szatański plan się sypie :( beznadziejnie
nie chce mi się wziąć do pracy :( beznadziejnie


do trzech razy sztuka?


29.04.2008 :: 22:36 Komentuj (1)
ze mną naprawdę jest coś nie tak...
podejście nr 2 - znowu spóźniona - totalna klapa :( fuck!

co poza tym?
wino było dobre,
noc ciepła, a niebo pełne gwiazd...


z zaskoczenia


30.04.2008 :: 10:04 Komentuj (0)
i po krzyku... :-)

równiutki miesiąc. zaczynam szukać butów :]