życie, to nie teatr?
22.02.2008 :: 23:51
Komentuj (0)zaczynasz jako zwykły statysta. bardziej przyglądasz się grze doświadczonych, rządnych sławy i poklasku mistrzów kreowania rzeczywistości. zza kulis obserwujesz reakcje publiczności, która śmieje się zbyt głośno, roni łzy nad wyimaginowanym nieszczęściem, klaszcze zbyt wcześnie przerywając tragizm chwili.
zaczyna Ci się to podobać. chciałbyś zagrać rolę przynajmniej drugoplanową. udaje Ci się. chcesz więcej. marzysz, aby ktoś obsadził Cię w roli głównej. i kiedy myślisz, że nadeszła Twoja chwila, Twoje pięć minut, okazuje się, że w przedstawieniu wcale nie ma dla Ciebie roli. co czujesz? ból...? żal...? rozgoryczenie...? a może wyniszczającą nienawiść...? już zapomniałeś, że nie można mieć wszystkiego. już zapomniałeś, jak się przegrywa...
szukając odpowiedzi
24.02.2008 :: 23:42
Komentuj (0)- dlaczemuż tak się dzieje?
- no bo tak.
nie jestem usatysfakcjonowana...nie czyń bliźniemu...
26.02.2008 :: 00:34
Komentuj (0)lubisz oszukiwać ludzi? uwielbiasz kłamstwa i pomówienia? robienie komuś przykrości sprawia Ci przyjemność?
pomyśl, że w stosunku do Ciebie ktoś może postąpić dokładnie tak samo.
nic więcej...
koniec świata
26.02.2008 :: 17:33
Komentuj (0)- gdzie mnie weźmiesz?
- a gdzie chcesz?
- na koniec świata...
- hm... czemu nie.
- ale nic nie pakujemy.
- nawet szczoteczki do zębów?! nie zgadzam się.
- hmm mogą być. no dobra i aparat. teraz może być?
- no to już się zgadzam. jedźmy! ale... znasz drogę na koniec świata?
- nie. będziemy jechać przed siebie. i na pewno znajdziemy takie miejsce. tylko, że to jest bilet w jedną stronę.
- hm... to ja się jeszcze zastanowię...
daltonizm
27.02.2008 :: 22:34
Komentuj (0)od kiedy brąz to czerwień,
a złoto - wypłowiały żółty?
od dzisiaj!
cholera...z jak zmęczenie
28.02.2008 :: 20:17
Komentuj (1)zmęczona? tak. zdecydowanie tak.
zmiany nastrojów, jakie z szybkością światła nawiedzały mnie przez ostatnie miesiące, spowodowały prawdziwe spustoszenie. kołatanie serca - wina zbyt dużej ilości wypijanej kawy. ból dziwnych części ciała, z których nawet nie zdawałam sobie sprawy, że istnieją - zbliżająca się grypa. podkrążone oczy - długotrwałe niewyspanie. czy aby na pewno...?
tak. jestem zmęczona.
już tak bardzo nie mogę doczekać się nadchodzącej wielkimi krokami wiosny. tęsknię za spacerami wzdłuż znajomych ścieżek, za wypadami za miasto, za spontanicznymi wycieczkami na koniec świata. tęsknię za prawdziwym słońcem.
"...pierwszy podmuch wiosny budzi lęk,
porcja ciepłych złudzeń przenika do serc..."
piję plussssszowy magez. na żelazo nie dam się namówić. żelazo miało być na zimę. na zimę już nie zdążę. zresztą nie będę jadła wątróbki. nie ma mowy. ale miło, że ktoś się zatroszczył. obiecuję. kupię wreszcie te witaminy. kompleksowo uzupełniające wszystkie niedobory. no dobra, prawie wszystkie. no dobra, większość wszystkich.
kocie pazurki
29.02.2008 :: 18:42
Komentuj (0)uwielbiam mieć długie paznokcie. żadne tipsy. żadne akryle. żadne plastiki, które odpadają przy pierwszym lepszym ruchu. uwielbiam mieć długie paznokcie, moje własne. dlaczego? bo tak. bo palce wydają się dłuższe, ręka bardziej zadbana.
siedzę przed monitorem. pokrywam płaskie płytki barwną emalią. jednobarwną. dość jasną. lubię francuski. ale nie chce mi się z nim dzisiaj bawić. wypaczony zmysł orientacji i tak powoduje, że przynajmniej jedna kreska jest nierówna i paznokieć musi być poprawiany. jeszcze delikatny wzorek. nie mam czasu na więcej. zapowiada się wyjątkowy wieczór...