na obcasach...
12.05.2008 :: 23:39
Komentuj (0)całe życie w szpilkach na książce telefonicznej...?
o nie. na książce to może jeszcze.
niekoniecznie telefonicznej.
ale chodzenie w butach na obcasach zdecydowanie
przekracza zakres moich kompetencji...
pointa dzisiejszego dnia:
uwielbiam swoje najwygodniejsze na świecie rbk :-)
wawa
11.05.2008 :: 20:04
Komentuj (0)mała dziewczynka w wielkim mieście, czyli
wycieczka do stolycy :)
5 z egzaminu
5 z ćwiczeń, czyli projektu, który na naszą zwariowaną trójkę, 100% wykonałam sama...
dzisiaj rządzę :-)
dziwny sen...
10.05.2008 :: 14:56
Komentuj (2)słonko świeci, a ja siedzę w domu i udaję, że się uczę.
tak, udaję, bo jakoś ta nauka średnio mi idzie...
nie wyspałam się. śnił mi się. znowu mi się śnili. oboje.
ona krzyczała. on nic nie mówił. jak zwykle. za to ja musiałam poczuć się bardziej skrzywdzona niż zwykle.
płakałam. we śnie. a już dawno zapomniałam, jak się płacze...
fotografka...?
09.05.2008 :: 15:41
Komentuj (0)6/255 pełen sukces heh
zwłaszcza, że miała wybrać całe dwa :)
chociaż jak znam moją drugą koleżankę, to z takiej malutkiej serii, może wybierze jedno. może... i to pewnie jeszcze 'pan mąż' będzie musiał interweniować. chyba jeszcze głęboko się zastanowię, czy aby na pewno pasuje mi fucha nadwornego fotografa :-)
chociaż może to ona powinna się zastanowić czy chce, żebym nim była. zwłaszcza, że ktoś za wszelką cenę próbuje mi udowodnić, że absolutnie nie mam pojęcia o tym, co robię. jak miło. wielkie dzięki...
piszę. znowu piszę. i znowu mi się nie chce.
nie ma weny. nie ma pisania.
a najgorsze jest to, że nawet nie mam na czym się wzorować :( uh
nasza-klasa.pl
08.05.2008 :: 23:57
Komentuj (0)super sprawa :-)
kiedyś spędzałyśmy razem całe popołudnia. potrafiłyśmy wracać ze szkoły oddalonej od domu 15 minut - grubo ponad dwie godziny. zawsze masa spraw do obgadania. a nie widziałyśmy sie... hm ponad trzy lata. rzucone w przelocie 'cześć' absolutnie się nie liczy.
nie miałam ochoty na to spotkanie. i absolutnie nie żałuję, że na nie poszłam :] teraz musimy zwerbować większą ekipę. koniecznie :-)
hm... wczoraj sama sobie powtarzałam, że czekam na ruch. proszę bardzo. mówisz - masz. maleńki co prawda, ale zawsze. a swoją drogą, jak on to robi... przecież nie czyta w myślach :-)
ale nie będę się upominać. nie ma mowy. moja cholerna teoria życia na czekanie...
mam nadzieję, że to tylko moja chora wyobraźnia.
bo jak znowu wyjdzie na moje, to się naprawdę wkurzę...
pomieszanie z poplątaniem
08.05.2008 :: 16:09
Komentuj (0)wydawało mi się, że bez dowodu osobistego można żyć i nadal jest się człowiekiem. pani z banku raczyła wyprowadzić mnie z błędu. żyć można. i człowiekiem też być można. pod warunkiem, że nie chce się przypadkiem niczego załatwić. bo jak się chce, to już się może okazać, że drogi człowieku chociaż jesteś i rozmawiasz, oficjalnie nie istniejesz... heh przecież ja nie mówię, że mamy bawić się w podpisywanie papierów na ładne oczy. ale skoro świstek potwierdzający zagubienie dokumentu mam, to właściwie w czym problem? ech tam. w każdym razie sprawa została wreszcie wyprostowana. za trzy tygodnie ponownie odczuję życiową pełnoprawność...
mówiłam już, że uwielbiam środy? chyba się powtarzam, ale tak, uwielbiam :-) zwłaszcza takie miłe, takie słoneczne i w najlepszym towarzystwie. lody były pyszne. a mini sesja wyszła całkiem przyzwoita. chociaż nie powiem, że przyszły pan młody cudnie nie podniósł mi ciśnienie... ale niech mu będzie. i mimo wszystko, aż sama jestem zaskoczona ostatecznym rezultatem :-)
pogadać, nie pogadać? nie wiem. znowu nie wiem.
i najwyraźniej znowu wymyślam sobie dodatkowe problemy. pomieszanie z poplątaniem. tak, nie umiem żyć, nie utrudniając sobie każdego kolejnego dnia heh
nie. ja zrobiłam swój ruch. teraz poczekam na reakcję...
silne postanowienie
07.05.2008 :: 11:25
Komentuj (0)urlopuję. i sama nie mogę uwierzyć, że nie śpię od 8 rano...
straszne :-)
mam silne postanowienie odwiedzenia fotografa i wyprostowania sprawy dowodowej. może wreszcie znów oficjalnie zacznę na tym świecie istnieć...
w duecie...
06.05.2008 :: 16:55
Komentuj (0)piękne ogarnięcie :)
to byłoby na tyle proszę państwa. znowu urlopuję :]
ku mojemu załamaniu zostałam odcięta od możliwości korzystania z bankomatu, bo niedobry pożarł mi przeterminowaną kartę :( no i teraz czy chcę czy nie, muszę wreszcie wyrobić ten cholerny dowód...
aha. i zrobiłyśmy furorę w radiu :D
nasz duecik jest najlepszy na świecie :P buhaha
z(a)gubiona...
05.05.2008 :: 20:55
Komentuj (0)wyruszyłam na poszukiwania zadupia. służbowy mus.
zgubiłam się. dwa razy. k...
P.S. cholerna królewna ze sztuczną inteligencją!
chyba powoli popadam w obsesję. ale nikt inny jakoś nie przychodzi mi do głowy...
buty kontra...
04.05.2008 :: 19:00
Komentuj (0)no i się rozpadało...
długi weekend, który tak miło się zaczął, tak jakoś bezwyrazowo się kończy. miałam tyyyyle planów. miałam. w czasie przeszłym niedokonanym.
sama w domu. lipna pogoda. nic mi się nie chce. telewizja wysiadła. po raz tysięczny słucham tych samych kawałków z playlisty ułożonej kilka tygodni temu. ale jest dobrze. zwyczajnie dobrze.
znalazłam buciki. na allegro. robi się ze mnie prawdziwe dziecko neo... ale fakt faktem, buciki są śliczne. dokładnie takie, jakich poszukiwałam. więc nad czym się zastanawiam? bo jak zwykle dylematy. a jak będą za małe? albo za duże? nie chce mi się po raz kolejny biegać po mieście, bo dobrze wiem, że i tak nic nie znajdę.
a tam. kto nie ryzykuje, ten nie ma. decyzja podjęta. kupić. najwyżej będę się bawić w zamianę numerków. /oby nie.../ :-)
no tak. ja tu się na butki zdecydować nie mogę, a co niektórzy obrączki wybierają... wreszcie. bo już czas był najwyższy :-) strasznie fajne uczucie tak cieszyć się czyimś szczęściem :-) i serio zastanawiam się czy chociaż na chwilę przez najbliższy rok przestaniemy żyć tym wielkim wydarzeniem. oj, chyba będzie ciężko... :-)
Picture by
11wrecker,
layout by
Flo. for
Layout4you